Aspekt Polski - <br>Ruszył czwarty proces Kiszczaka
spacer
spacer search

Aspekt Polski
miesięcznik Katolickiego Klubu im. Św. Wojciecha

Search
spacer
 
header
spacer
Start
Aspekt Polski Nr 154
Galeria
Napisz do nas
Archiwum
Szukaj
Publicystyka
Konto bankowe
Nasi sponsorzy
Linki
Testament Papieża
Advertisement
Advertisement
 
Advertisement
Advertisement
Advertisement
 
 
Start


Ruszył czwarty proces Kiszczaka
Drukuj E-mail
Napisał(a) Nasz Dziennik   
piątek, 05 luty 2010
Image

Sprawa, która według ocen prawników powinna się zakończyć po kilku posiedzeniach sądu, toczy się już szesnaście lat. W tym czasie Czesław Kiszczak był tylko raz skazany, bo sądy albo go uniewinniały, albo uznawały, że sprawa uległa przedawnieniu. Rodziny ofiar liczą na to, że tym razem będzie inaczej. Dziś przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza rozprawa w czwartym procesie Kiszczaka.

   Rodziny ofiar i ich koledzy ciągle oczekują sprawiedliwego rozliczenia zbrodni w kopalni "Wujek". Nie mają wątpliwości, że Kiszczak jest winny, i to nie tylko śmierci górników z "Wujka". "W konsekwencji wydania szyfrogramu zginęło wielu ludzi w Polsce, nie tylko w stanie wojennym, ale również po nim" - podkreślają.

   Zgodnie z aktem oskarżenia Kiszczak umyślnie sprowadził "niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi" przez skierowanie 13 grudnia 1981 r. szyfrogramu do jednostek milicji, które miały pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego, m.in. kopalnie "Wujek" i "Manifest Lipcowy". Prokuratura stoi na stanowisku, że Kiszczak przekazał w nim - bez podstawy prawnej - dowódcom oddziałów MO swoje uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni palnej. Kiszczakowi grozi za to do 10 lat więzienia.

   Mecenas Janusz Margasiński, pełnomocnik rodzin górników zastrzelonych w kopalni "Wujek", ocenia, że szyfrogram był bezprawny i doprowadził do tragedii. - Stanowił podstawę dla służb reżimowych do dławienia oporu i strzelania do ludzi - podkreśla. Dodaje, że Kiszczak ustalił w szyfrogramie reguły postępowania i zezwolił na używanie broni przez podległe mu pododdziały.

   Proces, który zaczął się w 1994 roku, został w pewnym momencie przeniesiona do Warszawy, gdzie miała już zupełnie inny przebieg. W pierwszej decyzji sądu z 1996 r. Kiszczaka uniewinniono, a kolejny wyrok z 2004 r. skazywał go na 2 lata więzienia w zawieszeniu. Oba orzeczenia zostały uchylone przez sąd apelacyjny. W ostatnim procesie przed Sądem Okręgowym w Warszawie w 2008 r. stwierdzono, że karalność nieumyślnego - jak przyjęto - czynu Kiszczaka przedawniła się w 1986 r., zatem sprawę umorzono.

   Wyrok ten poddał druzgocącej krytyce Sąd Apelacyjny w Warszawie w październiku zeszłego roku. Stwierdził on, że sąd okręgowy źle ocenił winę Kiszczaka, uznając, że popełnił swój czyn nieumyślnie. - Przeprowadzona przez sąd pierwszej instancji analiza materiału dowodowego w zakresie ustalenia zamiarów oskarżonego jest nietrafna - uzasadniał sąd. W konsekwencji nie można było umorzyć tej sprawy ze względu na jej przedawnienie.

   Według sądu apelacyjnego, Kiszczak dopuścił się zbrodni komunistycznej, której przedawnienie nastąpi dopiero w 2020 r., a nie - jak przyjął sąd okręgowy - w 1986 roku. - Termin przedawnienia upływa 1 sierpnia 2020 r., jako że przepis dotyczący zbrodni komunistycznej po przyjęciu umyślności powoduje konieczność przyjęcia, że czyn ten jest zbrodnią komunistyczną - wskazywał sędzia. Podkreślił, iż były szef MSW miał obowiązek wydania aktu regulującego użycie broni palnej w sytuacjach nadzwyczajnych, co wynikało z dekretu o stanie wojennym. - Wyjaśnienia oskarżonego, że ktoś mu coś radził albo że dekret w sposób wystarczający to regulował, nie mogą się ostać, bo jest to delegacja z dekretu, którą miał obowiązek wykonać - brzmiało uzasadnienie. Niewątpliwie Kiszczak musiał zdawać sobie sprawę z tego, "że przepisy dekretu o stanie wojennym w sposób dalece niewystarczający regulowały zasady użycia oddziałów zwartych i możliwość użycia przez nie środków przymusu i broni palnej". I musiał być świadomy tego, iż może dojść do "niekontrolowanego użycia broni, w tym do oddawania strzałów z broni palnej w czasie akcji odblokowywania zakładów pracy".

   Prawnicy zgodnie mówią, że to "prosta, nieskomplikowana" sprawa, która nie wiedzieć czemu trwa już tyle lat. Co dowodzi jedynie jak mocno "gruba kreska" Mazowieckiego scementowała stare układy, które żyją i prosperują do dziś!

< Poprzedni   Następny >
Statystyka
odwiedzających: 4141424
Gościmy
Aktualnie jest 88 gości online
Nowości
Sonda
 
Popularne

 
Treści publikowane Aspekt Polski 2004-2005 - Wszelkie prawa zastrzeżone. Design & CSS C 2004 A4 Studio - Wszelkie prawa zastrzeżone. Sklep z oponami - opony.net
spacer